W sobotę (24.01) wybraliśmy się na wycieczkę do Brighton. Miejscowość ta jest oddalona on Portsmouth około godziny drogi pociągiem. O godzinie 10 wszyscy stawiliśmy się w umówionym miejscu i ruszyliśmy na dworzec. Stamtąd pojechaliśmy do Brihton. Droga mineła nam dość szybko i nim się obejżeliśmy już wysiadaliśmy z pociągu. Naszym pierwszym celem był Royal Pavilion. Niestety nie mam zdjęć wnętrza ponieważ nie wolno było ich robić. Po obejżeniu tego cudownego miejsca udaliśmy się na plażę i cudowne molo. Pogoda nam sprzyjała i mimo tego że mamy styczeń było bardzo ciepło. Dostaliśmy półtorej godziny czasu wolnego i postanowiliśmy że na początku odpoczniemy na plaży. Po chwili podszedł do nas bardzo miły Chińczyk i poprosił o wypełnienie ankiety. Rozmawialiśmy z nim dość długo i porobiliśmy z nim zdjęcia. Po tym podzieliliśmy się na małe grupki i każdy udał się w swoją stronę. Ja wraz z dziewczynami poszłyśmy na molo i zachwycałyśmy się jego wielkością oraz podziwiałyśmy widoki. Po obejściu całego molo udałyśmy się znowu na plażę. Pospacerowałyśmy i udałyśmy się na miejsce zbiórki. Po tym wszyscy razdm udaliśmy się z powrotem na dworzec. Droga powrotna była nużąca i większość z nas pozasypiała. Po powrocie do domu i zjedzeniu obiadu postawiłyśmy odpocząć.
W przyszłą sobotę wybieramy się na wycieczkę do Londynu. Mam nadzieję że będzie ona równie udana co wyjazd do Brighton.
Zapraszam do oglądania zdjęć :)
Wiem, że notki miały być codziennie ale niestety nie mam tyle czasu wolnego ile bym chciała.
Zacznijmy od początku. Na lotnisku oczywiście nie obeszło się bez łez, ale kto by się nie wzruszył na myśl o rostaniu z rodziną i przyjaciółmi na miesiąc? Czas na lotnisku zleciał nam bardzo szybko i nim się obejżałam już siedziałam w samolocie. Lot był straszny. Nigdy tak źle się nie czułam. Po dwóch godzinach lotu znaleźliśmy się na lotnisku w Luton. Stamtąd autokarem przez trzy godziny jechaliśmy do Portsmouth. Zaczęło się rozwożenie ludzi do domów. Ja wraz z dwiema dziewczynami byłyśmy jednymi z tych ostatnich. W domu przywitały nas dwie przecudowne dziewczyny. Są siostrami i są naprawdę niesamowite. Dały nam czas na odświeżenie się i podały nam brytyjskie śniadanie. Po nim zaczęłyśmy się rozpakowywać i odpoczęłyśmy po podróży. Ja wraz z Natalią mieszkamy na dole, a Kamila na piętrze. Mieszkanie jest piękne, urządzone w nowoczesnym i minimalistycznym stylu.
Następnego dnia (poniedziałek) naszym zadaniem było dostać się do biura Training Vision. Nie było to łatwe zadanie ponieważ żaden z przechodniów nie wiedział gdzie to się znajduje. Ale w końcu nam się udało. Mieliśmy spotkanie, na którym dowiedzieliśmy się wszystkich istotnych dla nas informacji. Po spotkaniu wybraliśmy się na spacer po mieście. Niektórzy z nas mieli spotkanie w pracy i musieli sie do niej dostać. Ja na szczęście miałam rozmowę we wtorek więc mogłam sobie odpocząć a wieczorem wybrałyśmy się na pierwsze zakupy.
We wtorek byłam pierwszy dzień w pracy ale spędziłam tam dosłownie pięć minut i umówiłam się na następny dzień.
Reszte dnia spędziłam na zakupach oraz na siedzeniu w domu z dziewczynami.
Środa była moim pierwszym dniem pracy w kwiaciarni. Wstałam więc wcześnie rano aby się nie spóżnić. W środku jest okropnie zimno, więc ubrana byłam bardzo ciepło ale niestety i tak zmarzłam i dzisiejszy dzień spędziłam w łóżku. Oczywiście nie obeszło się bez szybkich zakupów po pracy :)
O dzisiejszym dniu nie mam co mówić bo spędziłam go w łóżku wraz z Natalią, ktora również zachorowała.
Zapraszam do oglądania zdjęć :)
Witam po jakże długiej przerwie!
Dzisiaj mam dla Was zimowe zdjęcia. Niestety śnieg tak szybko jak przyszedł, tak szybko sobie poszedł.
Kocham zimę i wszystko co się z nią wiąże. Kocham śnieg, mrozy, święta, taką zimową atmosferę.
Jest to jedna z moich ulubionych pór roku. Lubię wieczorami posiedzieć sobie z kakałkiem w jednym ręku i książką w drugiej, gdy za oknem pada śnieg. Lubię jak śnieg tak śmiesznie skrzypi pod butami, a ostatnio polubiłam nawet rzucanie się śnieżkami z młodym. Świat zimą wygląda tak magicznie, co postaram się Wam udowodnić w niżej umieszczonych zdjęciach.
A czy Wy lubicie zimę? Co najbardziej Was w niej denerwuje? Może wolicie ciepłe lato od mroźniej zimy? Piszcie w komentarzach! :)
Jak już zauważyliście, w tytule postu mowa o projekcie. O jakim? A no już wam mówię. Otóż, za 10 dni (18 stycznia) wyjeżdżam do Anglii na miesiąc i stwierdziłam, że na pewno będę miała mnóstwo zdjęć i dużo rzeczy do opowiedzenia. W taki wypadku pomyślałam o projekcie, coś na wzór DailyChallange. Chciałabym, jeśli czas mi na to pozwoli, wstawiać codziennie notkę na bloga ze zdjęciami z minionego dnia oraz tego co danego dnia robiłam. Myślę, że będzie to wygodniejsze niż po powrocie opis całego pobytu, zwłaszcza że jest to miesiąc i ciężko byłoby wszystko dobrze opisać. Napiszcie w komentarzu co o tym sądzicie. :)